Zaostrzenie ustawy?

fot. Irina Ovcinicov

 

Dziś Komitet Inicjatywy Obywatelskiej "Stop aborcji" zamierza odebrać kobietom mizerną resztkę podstawowych praw człowieka, która nam jeszcze została.

Swoimi propozycjami wykracza daleko poza "prawo do wyboru", którego faktycznie i tak byłyśmy pozbawione nie tylko obowiązującą "kompromisową" ustawą antyaborcyjną, ale ostatnio coraz powszechniejszą praktyką lekarską, która z sumieniem, a tym bardziej z Przyrzeczeniem Lekarskim, nie ma nic wspólnego.

Od lat podlegamy manipulacji. Wszyscy, kobiety i mężczyźni. Wbrew wiedzy biologicznej i medycznej, wbrew logice, usiłuje nam się wmówić, że ciąża od samego początku, od zarodka, jest człowiekiem, a usunięcie tak pojmowanego „człowieka” z brzucha kobiety jest morderstwem, i to popełnionym z premedytacją. Teraz inicjatorzy ustawy idą jeszcze dalej – człowiekiem jest już połączenie komórki jajowej z plemnikiem, czyli wg nich człowiek istnieje zanim jeszcze nastąpi ciąża, a to połączenie komórek (gameta) jest ważniejsze niż zdrowie i życie kobiety. 

Restrykcyjne przepisy, ograniczanie dostępu do antykoncepcji i edukacji opartej na faktach a nie na indoktrynacji, "oferta" znaczącej części placówek publicznej służby zdrowia dla ciężarnych kobiet, "oferta" państwowej opiekuńczości dla rodzin, dla osób niepełnosprawnych, stanowią zestaw narzędzi państwa polskiego służących degradacji i ubezwłasnowolnieniu kobiet.

To jak bardzo twórcy i orędownicy ustawy są nieludzcy pokazuje np. zmuszanie kobiety do donoszenia ciąży nawet z płodem, którego wady rozwojowe, już od najwcześniejszego etapu (gdy można to stwierdzić medycznie), przesądzają o tym, że dziecko nie będzie miało szans przeżycia poza organizmem matki i umrze w wielkim cierpieniu. Każda ciąża ma stać się zagadką, niewiadomą o stanie płodu – jego wadach czy nawet obumieraniu, bo żaden lekarz nie odważy się zrobić badań, dopóki kobieta nie zacznie umierać. Ginekolodzy zejdą do podziemia albo wyjadą. W państwowej służbie zdrowia zostanie tylko położnictwo, a właściwie… wystarczy sama armia akuszerek, których jedynym zadaniem będzie przyjęcie na świat dziecka, lub ronionego płodu. Powikłaniami po porodach czy poronieniach nie ma co się przejmować. W końcu – według autorów propozycji ustawy – to kobieta jest temu winna.

Według uzasadnienia do projektu ustawy jej podstawowym celem jest zmniejszenie liczby aborcji i co za tym idzie zwiększenie przyrostu naturalnego w Polsce. Niestety, skutki wprowadzenia tej ustawy będą całkowicie odwrotne, zwłaszcza jeśli chodzi o przyrost. Nie bez powodu, odkąd obowiązuje "kompromisowa" ustawa, liczba rodzących się w Polsce dzieci maleje. Wcale nie dlatego, że drastycznie jest ograniczona możliwość usunięcia ciąż, ale dlatego, że aborcje po prostu są robione nielegalnie w Polsce lub legalnie za granicą. W wyniku całkowitego zakazu aborcji ceny zabiegów, badań i leczenia jeszcze bardziej wzrosną – niewiele kobiet będzie mogło sobie pozwolić na profesjonalną opiekę czy zabieg, zatem chwytać się będą bardzo ryzykownych sposobów. Będą cierpiały i chorowały z powodu powikłań. Zaryzykują swoim zdrowiem, w tym bezpłodnością (co jest kluczową kwestią w kontekście przyrostu naturalnego), a czasem życiem i osieroceniem już posiadanych dzieci. 

Trudno zrozumieć dlaczego kobiety w Polsce godzą się na takie traktowanie. Może dlatego, że dotyczy najintymniejszej sfery życia, a z tym wiąże się wstyd? Może dlatego, że żyją w strachu? Bo dały sobie wmówić, że są winne? Gorsze? Może dlatego, że nie wierzymy, że u nas może być inaczej? A przecież jest nas więcej niż połowa ogółu obywateli naszego kraju.

Wydawałoby się, że jeszcze trudniej zrozumieć przesłanki, którymi może się kierować człowiek proponujący i popierający takie prawo. Ale jest jedno proste wytłumaczenie.
 
Żądza władzy! Tu w ogóle nie chodzi o życie. Tylko żądza władzy może dać impuls do chęci wzbudzania strachu, torturowania, upodlania i zniewalania ludzi. Tylko żądza władzy pozwala sięgać po przemoc. Mieć władzę, choć przez chwilę! Kto decyduje o prawach człowieka związanych z rozrodczością, z jego najintymniejszą sferą życia, ten ma władzę nad ciałami i umysłami. Ten ma władzę absolutną! Nad naszym strachem, uczuciami, myślami, losem i życiem. To jest totalitaryzm!

Ewa Borguńska
Sandra Wilk

Protest kobiet