Kobiety, nie ustępujcie!

To b?dzie o kobiecie, cho? opisz? histori? m??czyzny. Ale kobiety w XVI wieku nie mia?y prawa g?osu, a on mia?. Odzywa? si? cz?sto i pisa? znakomicie. Na dowód powiem tylko tyle: ?y? w czasach Miko?aja Reja, a u?ywa? polszczyzny, któr? dzi? nie tylko rozumiemy bez trudu, ale która budzi nasz niezak?amany zachwyt. Ca?e zwroty ?ci?gali od niego Sienkiewicz, Wyspia?ski i… Jan Pawe? II.

Stanis?aw Orzechowski – bo to o nim mowa – zosta? nazwany „pisarzem egzystencjalnym” [Krzysztof Koehler]. Dlaczego? Bo to „nasz cz?owiek” w XVI wieku. Urodzi? si? w rodzinie popa, ale zosta? namówiony przez ambitnego rodzica do obrania kariery ksi?dza katolickiego. Có?, obserwacja ojca by?a trafna, je?li chodzi o ocen? stosunków spo?ecznych, ale autorytarna, bo nie wzi??a pod uwag? charakteru syna.

A ten ??czy? w sobie niezwyk?? inteligencj? i talent literacki z ... ogromnym temperamentem. Mia? te? jedn? g?ówn? a niezwyk?? cech?: nie by? oportunist? i chcia? – tak, jak to proponowali greccy filozofowie – ?y? w zgodzie z samym sob?. Wi?c zrezygnowa? z pok?tnego uprawiania seksu i wzi?? sobie ?on?. A przypomn?, ?e by? ksi?dzem katolickim!

Bardzo pragmatyczny kler zosta? w ten sposób postawiony w trudnej sytuacji. Pot?pi? i zrezygnowa? z Orzechowskiego? O, nie! Zbyt wybitny to cz?owiek, wi?c mo?e si? przyda?. No i pisze znakomicie, wi?c lepiej z nim nie zadziera?. Najlepiej by?oby wykorzysta? jego talent dla rozszerzenia w?adzy Ko?cio?a. A czasy by?y wówczas trudne dla kleru – zaczyna?a si? Reformacja i odp?yw wiernych do „konkurencji”, a co za tym idzie odp?yw pieni?dzy.

Jak tego dokonano? Przez kobiet?! Najpierw d?ugo mamiono Orzechowskiego wizj? legalizacji jego zwi?zku. Od czasu do czasu posuwano mu informacj?, ?e szybciej by to nast?pi?o, gdyby Orzechowski by? „bardziej wiernym synem Ko?cio?a”. Przy czym w praktyce oznacza?o to: „napisz co? przeciw naszej heretyckiej konkurencji, a wtedy…”. Tu nie ko?cz?c zawieszano g?os.

Orzechowski nie by? karierowiczem, a cz?owiekiem uczciwym. Jego pióro nie by?o do wynaj?cia. Jak wi?c sprawiono, ?e zacz?? pot?pia?, i to mocno, heretyków? Otó? metod? kija i marchewki dokonano szczerego przewrotu w ?wiadomo?ci Orzechowskiego. Sta?o si? co?, co ja na swój prywatny u?ytek nazywam swoist? odmian? syndromu sztokholmskiego, a wi?c trzymania si? postawy typu: nie mog? sobie da? rady z problemem, wi?c go pokocham, a wtedy mo?e osi?gn? cel. A Orzechowski chcia? pozosta? ksi?dzem katolickim ?yj?cym uczciwie z jedn? kobiet?…

Podobne zjawisko zauwa?y?am w postawie Betty Mammoody, autorki ksi??ki „Tylko razem z córk?”. Oboje, ona i Orzechowski, prze?ywali swe rozterki tak d?ugo, ?e przyj?li do swej ?wiadomo?ci perspektyw? wroga. Taka jest moc uczu?. Je?li si? je odpowiednio wykorzysta, mo?na kierowa? cz?owiekiem.

XVI-wieczny przypadek Orzechowskiego skonfrontowany z obecnymi dzia?aniami Ko?cio?a ka?e mi zawo?a? do Was.

Kobiety, nie ust?pujcie! Wmawiaj? wam, ?e macie poczeka? z takim czy innym waszym prawem cz?owieka na lepsze czasy. Nieprawda! To tylko stara taktyka odk?adania. Politycy mami? was bli?ej nieokre?lon? przysz?o?ci? w tym wzgl?dzie, a Ko?ció? wmawia w was „godno??” polegaj?c? na pokornym przyjmowaniu swego losu. Nie wiecie, jaka jest wasza istotna moc. Jej w?a?nie boi si? Ko?ció? i wspieraj?ca go w?adza, ka?da dotychczasowa w?adza.

M??czy?ni! U?wiadomcie sobie, jak Ko?ció? manipuluje wami poprzez kobiety. Obiecuje wam utrzymanie tych istot w podleg?o?ci i kontynuacj? m?skiej w?adzy nad ?wiatem. A przecie? mo?ecie by? kochani i cenieni nie jako panowie, ale równorz?dni partnerzy. Cho? inni. W ró?norodno?ci w?a?nie nasza i wasza, po prostu ludzka, si?a. Mi?o?? i seks to si?y stwórcze. To pi?kno. A ono jest po to, „aby zachwyca?o do pracy, praca – aby zmartwychwsta?o” [Norwid].

Maria Filipowicz, 20 lipca 2016 r.

 Josh Bailey Womens Jersey