Inne recenzje: "Vera Drake"

„Vera Drake” (2004)
reżyseria: Mike Leigh
15 zdobytych nagród, 21 nominacji

Nie znamy odpowiedzi we wszystkich obszarach życia i człowieczeństwa, więc zadajemy pytania. Wciąż rozważamy ważkie zagadnienie prawa i sprawiedliwości. Jakie one mają być?

Przecież „prawo i sprawiedliwość to dwie różne rzeczy. Ale czy sędziemu w todze wolno zupełnie ignorować wewnętrzne związki między prawem i sprawiedliwością? Czy może to czynić z własnej woli?”.1 Z drugiej strony chętnie cytujemy Cycerona: „Bądźmy niewolnikami prawa, abyśmy mogli być wolni”.2

Skąd te rozważania? To myśli, które przyszły mi do głowy w trakcie oglądania filmu „Vera Drake”...

Ameryka początku lat 50. nie jest tak tragicznie naznaczona niedawną wojną, jak Europa, ale przecież pełna ludzi, którzy do codziennych trudów życia musieli dołożyć traumę przeżyć wojennych. Tu żyje Vera, prosta gospodyni domowa, która dobrze to rozumie, choć nie umiałaby tej myśli ubrać w słowa. Nie umie też wyrazić uczucia, które ogarnia kobiety z niechcianą ciążą. Nie czytała przecież słów Szekspira: Do miłosierdzia nie można przymusić: / Ono opada jak ciepły deszcz z nieba, / Błogosławieństwo przynosząc podwójne – / Temu kto daje, i  temu kto bierze.3

Nie wie tego – ale czuje. I pomaga kobietom w usunięciu niechcianej ciąży nawet wtedy, gdy nie pochwala ich postępowania. Nie ocenia – po prostu pomaga.

Vera nie ma dostatecznej wiedzy o sterylności, więc nic dziwnego, że pewnego razu jedna z jej podopiecznych dostaje zakażenia i ociera się o śmierć... Vera jest wstrząśnięta, ale też szczęśliwa, gdy kobieta ostatecznie przeżywa zabieg.

Taki obraz Very dostaje policja, a potem sąd, przed którym kobieta staje, by tłumaczyć się ze swojego postępowania. Rozumie, że musi poddać się odpowiednim paragrafom. Sędzia też się musi do nich odwołać, choć motywacja Very, czyli pomoc ludziom w potrzebie, burzy jego wewnętrzną pewność o sprawiedliwości prawa, wedle którego oskarżona powinna zostać ukarana. Sędzia szybko jednak uspokaja swe sumienie i z pewną ulgą powołuje się na odpowiednie artykuły w kodeksie karnym.

Vera trafia do więzienia. Tam dowiaduje się, że nie jest jedyna. Poznaje inne kobiety skazane z tego samego paragrafu… I przed nią, i przed widzem otwierają się kolejne wszechświaty myśli... Czy na końcu tej drogi czeka katharsis?

Maria Filipowicz

1. http://m.newsweek.pl/prawo--moralnosc--demokracja,44801,1,1.html
2. http://lacina.info.pl/forum/viewtopic.php?p=2096&sid=c4ad4d73d3d099ce0cfd136255bc8161
3. http://cercate.bloog.pl/id,4101386,title,Milosierdzie-u-Szekspira,index.html?smoybbtticaid=616f87

tekst: Maria Filipowicz
© Protest kobiet 2016, www.protestkobiet.pl

Muzyka (Girls on Fire - Siła kobiet)
Muzyka (Maria Sadowska - Pole walki)
Muzyka (El Banda - Wściekły szpaler)
Muzyka (Klaudia Lewandowska - Rewolucja parasolek)
Muzyka (Czarownica z Chwaliszewa)
Muzyka (Flow - Zgiełk)
Muzyka (Ania Sool - Aborcja)
Muzyka (Maria Sadowska - Dzień kobiet)
Film (Fanpage.it - "Slap her")
Film (Super Bowl 2015: Domestic Violence PSA)
Film (kampania społeczna Women Not Objects)
Film (Thames Valley Police - Tea and Consent)
Zdjęcia (fot. Jakub Wronko, mod. Justyna Napiórkowska - Cisza, czyli przemilczana historia)