Prawa kobiet w filmie fabularnym

Tak jak w życiu codziennym, tak i w kinie to głównie kobiety upominają się o prawa kobiet. Na pierwsze oznaki feministycznego spojrzenia można natrafić już w filmach niemych, ale za jego oficjalne początki uważa się rok 1973, kiedy brytyjska teoretyk filmu i reżyser Laura Mulvey opublikowała na łamach pisma „Screen” słynny esej „Przyjemność wzrokowa a kino narracyjne”.

Zgodnie z jej stwierdzeniami kino tworzone jest w myśl ideologii patriarchalnej i dla męskiego widza – jest przecież realizowane i dziś głównie przez mężczyzn – utożsamiającego się z punktem widzenia głównego bohatera, również najczęściej mężczyzny i gdzie postaci kobiece są jedynie dodatkami do niego i stanowią obiekt jego percepcji oraz przedmioty wymiany.

Awangarda

Jak zaznaczono na wstępie, kino nieme nie było kinem bez świadomych kobiet za kamerą. W 1928 roku francuska reżyserka Germaine Dulac, należąca do kręgu paryskiej awangardy („Uśmiechnięta pani Beudet”) zrealizowała „Muszelkę i pastora” – pełną polotu, radykalną, surrealistyczną interpretację książki Antonina Artaud. Główna bohaterka opiera się władzy króla i pożądaniu księdza. W jednej ze scen trzyma płonący biustonosz – te czasy w pozaekranowym życiu miały dopiero nadejść.

Feminizm w kinie był i jest realizowany przede wszystkim przez niezależne reżyserki awangardowe, związane także z filmami dotyczącymi społeczności LGBT i mniejszości etnicznych.

Często dekonstruują one gatunki filmowe, by zmienić ich zdominowaną przez męskie spojrzenie formułę – film noir, musical, melodramat. Reżyserek feministycznych było wiele, w głównej mierze – z oczywistych względów kulturowych i politycznych – w krajach Europy Zachodniej. Należy wymienić najważniejsze. W Wielkiej Brytanii to Sue Clayton („Song of the Shirt”), Sally Potter („Orlando”, „Lekcja tanga”), Sheila McLaughlin („She Must Be Seeing Things”), Julia Dash („Daughters of the Dust”), Carine Adler („Naga dusza”). Sally Potter jest z pewnością najbardziej znana widzom, przede wszystkim z „Orlanda”. Ale to jej „Gold Diggers” są najbardziej interesującym obrazem, awangardowym spojrzeniem na patriarchat i kapitalizm, nakręconym na Islandii z Julie Christie, w czerni i bieli. To film zrealizowany przez wyłącznie kobiecą ekipę.

W Niemczech najbardziej znaczącymi twórczyniami feministycznymi są Ulrike Ottinger („Madame X – absolutna władczyni”, „Portret pijaczki”, „Dorian Gray w zwierciadle prasy brukowej”, „Mongolska Joanna D`Arc”) i Margarethe von Trotta („Utracona cześć Katarzyny Blum”, „Drugie przebudzenie Christy Klages”, „Siostry albo skala szczęścia”, „Czas ołowiu”). Ta pierwsza jest wybitną artystką interdyscyplinarną – malarką, fotografem, scenografką i autorką kostiumów oraz kolaży, reżyserem fabuł, dokumentów, spektakli teatralnych i oper. Prowokacyjną autorką dzieł wyjątkowych ze względu na ich bogatą, barwną obrazowość. W jej filmach wyczuwa się fascynację absurdem, groteską i stylistyką kampu a także cyrkiem, jarmarkiem i androgynicznością kobiecej natury. Nawiązania do światowej literatury i klasyki kina czynią jej obrazy jeszcze atrakcyjniejszymi dla widza. Zainteresowanie kulturami Dalekiego Wschodu zaowocowało niezwykłymi dokumentami zrealizowanymi w Chinach i Mongolii. Z kolei szczególnie ciekawym filmem we wczesnej twórczości Margarethe von Trotta jest „Czas ołowiu”. Jej bohaterki, siostry, walczą o prawa kobiet, ale każda inaczej. Juliane jest dziennikarką, Marianne terrorystką. Kiedy zostaje osadzona w więziennej izolatce, jej siostra, która nie zgadza się z jej radykalnymi poglądami, zaczyna kwestionować sposób, w jaki Marianne jest traktowana. Von Trotta wzorowała jej postać na prawdziwej terrorystce, słynnej Gudrun Ensslin z Frakcji Czerwonej Armii.

Najbardziej reprezentatywna dla filmowego feminizmu australijskiego jest Gillian Armstrong („Moja olśniewająca kariera”, „Pani Soffel”, „Przypływ uczuć”, „Charlotte Gray”). W Nowej Zelandii Jane Campion („Anioł przy moim stole”, „Fortepian”, „Portret damy”, „Jaśniejsza od gwiazd”). We Włoszech Lina Wertmüller („Miłość i anarchia”, „Dobrze znaczy źle”, „Pasqualino Piękniś”, „Porwani zrządzeniem losu przez wody lazurowego sierpniowego morza”, „Scherzo przeznaczenia zaczajone za węgłem niczym zbójca na drodze”) i Liliana Cavani („Nocny portier”, „Skóra”). We Francji Marguerite Duras („Nathalie Granger”, „La femme du gange”, „India Song”, „Baxter, Vera Baxter”), Claire Denis („Czekolada”, „35 kieliszków rumu”, „White Material”) oraz kluczowa współtwórczyni francuskiej Nowej Fali – Agnès Varda. W połowie lat 80. nakręciła słynny feministyczny obraz „Bez dachu i praw” z młodą Sandrine Bonnaire w roli zamordowanej wagabundki, w którym reżyserka defetyszyzuje ciało bohaterki. Bardzo interesującym nawiązaniem do tego filmu był – moim zdaniem – znakomity irlandzko-holenderski debiut Urszuli Antoniak „Nic osobistego” z Lotte Verbeek i Stephenem Rea. Tu również bohaterka odrzuca system społeczny. Młoda Holenderka podejmuje decyzję o samotnym życiu i wybiera się do słabo zaludnionej części Irlandii. Spotyka jednak kogoś o równie silnej osobowości, kto nieco zmienia jej plany – starzejącego się mężczyznę.    

W Belgii wiodącą reżyserką feministyczną była Chantal Akerman („Noc i dzień”, „Kanapa w Nowym Jorku”, „Uwięziona”). Zaś w Holandii Marleen Gorris, która za „Ród Antonii” otrzymała w 1995 roku Oscara dla najlepszego filmu nieanglojęzycznego jako pierwsza kobieta, która dostała go w tej kategorii. Wyreżyserowała też m.in. „Wichry Kołymy” o skazanej na gułag Natalii Ginzburg z Emily Watson.

Kino głównego nurtu

Kwestie feministyczne a więc i dotyczące praw kobiet pojawiają się w kinie mainstreamowym coraz częściej, co związane jest z coraz większą „dostępnością” takiego kina dla reżyserujących pań, choć nawet obecna sytuacja bardzo daleka jest od ideału. Filmy mające szansę na szersze rozpowszechnianie mają z reguły wysoki budżet i kobietom za kamerą wciąż trudno jest go zdobyć, bowiem producenci to w przeważającej mierze mężczyźni. Niemniej, sporo obrazów zdobyło międzynarodowy rozgłos i uznanie zarówno krytyków, jak i widzów. Owe filmy można podzielić wedle tematów, jakie poruszają.

Ubiegłoroczna „Sufrażystka” Sarah Gavron opowiada o walce o prawa kobiet w Wielkiej Brytanii początku XX wieku, koncentrując się na autentycznych wydarzeniach z 1912 roku i przypominając o prawdziwych, słynnych walczących aktywistkach – Emmeline Pankhurst i Emily Davison. Zagrała plejada gwiazd – Carey Mulligan, Helena Bonham Carter, Meryl Streep, Romola Garai. Preprodukcja i produkcja filmu trwały pięć lat. Także w zeszłym roku obejrzeliśmy francusko-belgijski film „Pewnego lata” Catherine Corsini. To historia romansu działaczki feministycznej i nauczycielki hiszpańskiego z Paryża oraz rolniczki z północnej Francji, rozgrywająca się w 1971 roku. Wówczas taka miłosna relacja miała nikłe szanse powodzenia. Corsini zadbała o oddanie realiów walki o prawa kobiet w czasach kontrkultury a aktorki – Cécile de France i Izïa Higelin zagrały znakomicie.

Szeroko dyskutowane portrety kobiet we współczesnych społecznościach muzułmańskich zostały nakreślone w  trzech głośnych obrazach. W brytyjsko-indyjskim „Brick Lane” z 2007 roku, udanym debiucie wspomnianej Sarah Gavron, nakręconym w oparciu o bestsellerową powieść Moniki Ali, brytyjskiej autorki banglijskiego pochodzenia oglądamy powolne dojrzewanie posłusznej matki i żony do samoświadomości oraz wiedzy na temat swojego miejsca w życiu i świecie. Akcja rozgrywa się w Londynie lat 80. ubiegłego wieku. Niemiecko-austriacko-francuskie „Kobiety bez mężczyzn” Shirin Neshat z 2009 roku są adaptacja głośnej, zakazanej w Iranie powieści Shahrnoush Parsipour, w której współorganizowany przez CIA irański zamach z 1953 roku wiąże ze sobą losy czterech kobiet. Zaś saudyjsko-niemiecko-amerykańsko-ZEA-jordańsko-holenderska „Dziewczynka w trampkach” z 2012 roku Haifaa Al- Mansour to pierwsza produkcja nakręcona w całości w Arabii Saudyjskiej, w autentycznych plenerach Rijadu i pierwsza wyreżyserowana przez Saudyjkę. Podczas realizacji filmu Al-Mansour była zmuszona kierować nią kryjąc się we wnętrzu vana i udzielać wskazówek męskim odtwórcom przez krótkofalówkę – kobiety nie mogą bowiem przebywać tam w jednym miejscu z mężczyznami nie będącymi ich krewnymi. Jedenastoletnia bohaterka, Wadjda, mieszka z mamą na przedmieściach Rijadu w państwie, gdzie ogromna większość kobiet  nie ma żadnego wpływu na swoje życie i nie może dochodzić swoich nikłych praw.

Do kin w całym zachodnim świecie przebiła się Jane Campion, pokazując – w georgiańskim i wiktoriańskim kostiumie – kobiety w patriarchalnych społecznościach: Nowej Zelandii w słynnym „Fortepianie” z 1993 roku z Holly Hunter i Wielkiej Brytanii w „Portrecie damy” z 1996 roku z Nicole Kidman oraz „Jaśniejszej od gwiazd” z 2009 roku z Abbie Cornish. Można tu jeszcze dodać dwie kostiumowe biografie słynnych kobiet nakręcone przez mężczyzn – Georgiany Cavendish, księżnej Devonshire w brytyjskiej „Księżnej” (2008) z Keirą Knightley, wpływowej i bardzo barwnej polityczki, która, jak każda kobieta jej czasów, przekonała się o braku swoich praw rodzicielskich. I ciekawe portrety Elżbiety I w również brytyjskiej dylogii Shekhara Kapura, „Elizabeth” (1998) oraz „Elizabeth: Złoty wiek” (2007) z Cate Blanchett.

Kwestia aborcji wybrzmiała najsilniej w dwóch filmach. „Sprawa kobiet” Claude`a Chabrola z Isabelle Huppert z 1988 roku przypomniała o zgilotynowanej za dokonanie na innych kobietach 27 aborcji w okupowanej przez nazistów Francji Marie-Louise Girard. Natomiast „Vera Drake” Mike`a Leigh z 2004 roku z Imeldą Staunton to dramat kobiety oskarżonej o przeprowadzanie nielegalnych aborcji w Wielkiej Brytanii lat 50. Bohaterka dokonuje ich za darmo, jako aktu miłosierdzia i zostaje skazana na dwa i pół roku więzienia.

Innego rodzaju więzienie – szpital psychiatryczny, to miejsce przymusowego odosobnienia dla kobiet nie mieszczących się w ramach patriarchalnego społeczeństwa. Niezależnych, bezkompromisowych, pragnących żyć własnym życiem. Najjaskrawszym przykładem „poskromienia” takiej wyjątkowej jednostki jest genialna rzeźbiarka Camille Claudel, słynna nie tylko z powodu tworzonej przez siebie sztuki, ale i głośnego romansu z Augustem Rodinem, którego była asystentką. Rodzina umieściła ją w szpitalu psychiatrycznym, gdzie wbrew opinii swoich lekarzy pozostała tam przez 30 lat, do śmierci. W biografii „Camille Claudel” Bruno Nuyttena (1988) tytułową rolę fenomenalnie zagrała Isabelle Adjani. W „Camille Claudel, 1915” Bruno Dumonta wcieliła się w nią Juliette Binoche. Oba filmy pokazują francuską burżuazję jako społeczeństwo chore, dysfunkcyjne, przeżarte hipokryzją.

Kobieta walcząca o przestrzeganie prawa pracy to kolejna z odsłon walki o równość w świecie. Nie tylko między płciami, ale też między pracownikami i pracodawcami. W 1983 roku Mike Nichols pokazał na ekranie w obrazie „Silkwood” dramat pracownicy fabryki plutonu i działaczki związkowej – zagrała ją Meryl Streep - zamordowanej na zlecenie pracodawców, by powstrzymać ją przed nagłośnieniem w prasie łamania zasad bezpieczeństwa. To sprawa, która odbiła się szerokim echem w Stanach Zjednoczonych w 1974 roku. Rodzina Karen Silkwood wygrała batalię sądową z fabryką, zakończoną podpisaniem ugody.  Także w latach siedemdziesiątych rozgrywał się dramat Lois Jenson, jednej z wielu kobiet pracujących w kopalni w Minnesocie, na co dzień doświadczających od swoich kolegów z pracy molestowania seksualnego, obraźliwego języka, stalkingu, gróźb i zastraszania. Wytoczony dekadę później przez nią pozew a potem proces – pierwszy o molestowanie seksualne w USA – zakończył się wygraną kobiet dopiero dziewięć lat potem. Filmem luźno opartym o te wypadki była „Daleka północ” Niki Caro z Charlize Theron. Brytyjski komediodramat „Made in Dagenham” Nigela Cole`a natomiast pokazuje historyczny strajk słabo wynagradzanych pracownic fabryki Forda w 1968 roku - zarabiających dużo mniej, niż ich koledzy na tych samych stanowiskach – który doprowadził do ustanowienia dwa lata potem Equal Pay Act. W filmie zagrała plejada brytyjskich gwiazd – m.in. Sally Hawkins, Bob Hoskins, Miranda Richardson, Rosamund Pike, Andrea Riseborough.

Piekło kobiet muzułmańskich to barbarzyński – w wielu krajach oficjalnie nielegalny, ale wciąż wykonywany dziesiątki milionów razy rocznie – przymus obrzezania. Brytyjsko-niemiecko-austriacki „Kwiat pustyni” Sherry Horman to adaptacja bestsellerowej autobiografii Waris Dirie, somalijskiej nomadki obrzezanej w wieku trzech lat i sprzedanej przyszłemu mężowi w wieku dwunastu, która uciekła do Londynu, tam do wieku dorosłego była jedną z pięciu tysięcy domowych niewolnic u swojej dalekiej rodziny dyplomatów a potem została topmodelką, aktywistką działającą na rzecz zaprzestania przymusowego obrzezania kobiet, ambasadorką ONZ oraz otrzymała francuską Legię Honorową.    Aktywistką na rzecz praw czlowieka jest również Mende Nazer, była niewolnica najpierw w Sudanie – porwana jako dwunastolatka przez arabską milicję – gdzie służyła arabskiej rodzinie, bita i poniżana a potem w Londynie, dokąd została wysłana i gdzie kolejna arabska rodzina odebrała jej paszport. Dzięki pomocy obcej osoby udało jej się uciec. Po opublikowaniu książki otrzymała azyl w Wielkiej Brytanii. Oparty na niej film to „I Am Slave” Gabriela Range`a z Wunmi Mosaku, Isaachem De Bankolé i Lubną Azabal.

To najważniejsze obrazy współczesnego kina, których tematyka porusza prawa kobiet. Przykłady udanych produkcji łączących ambitne i ważne przesłanie z komercyjnym sukcesem – obowiązkowe teksty kultury dla prawdziwych kinomanów, prawdziwych kobiet i prawdziwych feministów obojga płci.

Anna Kilian, Dziennikarze Online 2016
publikacja na licencji

przedruk na Protestkobiet.pl za zgodą wydawcy
Dziennikarze Online 2016

Muzyka (Girls on Fire - Siła kobiet)
Muzyka (Maria Sadowska - Pole walki)
Muzyka (El Banda - Wściekły szpaler)
Muzyka (Klaudia Lewandowska - Rewolucja parasolek)
Muzyka (Czarownica z Chwaliszewa)
Muzyka (Flow - Zgiełk)
Muzyka (Ania Sool - Aborcja)
Muzyka (Maria Sadowska - Dzień kobiet)
Film (Fanpage.it - "Slap her")
Film (Super Bowl 2015: Domestic Violence PSA)
Film (kampania społeczna Women Not Objects)
Film (Thames Valley Police - Tea and Consent)
Zdjęcia (fot. Jakub Wronko, mod. Justyna Napiórkowska - Cisza, czyli przemilczana historia)