Inne recenzje: 4 miesiące, 3 tygodnie i 2 dni

„4 miesiące, 3 tygodnie i 2 dni” (2007)
(„4 luni, 3 săptămâni şi 2 zile”)
Reżyseria: Cristian Mungiu
Złota Palma w Cannes, oficjalny kandydat Rumunii do Oscara

W komunistycznej Rumunii płodność kobiet jest pod całkowitą kontrolą władz. Aborcja jest zabiegiem zabronionym i ujętym w paragrafy kodeksu karnego. Gdy jedna ze studentek zachodzi w ciążę, druga usiłuje jej pomóc.
 
To mogłam być ja, choć miejscem akcji jest Rumunia. Studentka w kraju realnego socjalizmu. W tle wybrakowany pejzaż pełen liszajów beznadziejności i pozorna elegancja hotelu z zepsutą migającą świetlówką. Tak, to mogłam być ja.

Życie toczy się dwutorowo, choć oba plany przenikają się. Z jednej strony jest szlak wytyczony przez władze, z drugiej – odziedziczone patriarchalne role społeczne. Dziewczyna może się uczyć, może nawet wykonywać jakiś zawód, ale za jej prawdziwe powołanie życiowe uznaje się cnoty domowe i... „sposób przyrządzania kartofelków”.

W pewnym momencie życie mówi „sprawdzam!”. To wtedy, gdy kobieta zachodzi w ciążę, a jej mężczyzna zna tylko dwa rozwiązania: ślub i damski patronat domowy nad „kartofelkami dla niego” lub całkowitą obojętność, bo przecież „sama się zabawiała”. W tej sytuacji pomóc może tylko ktoś, kto do głębi rozumie wszystkie odcienie trudnej sytuacji – inna kobieta, po prostu siostra, choć bez wspólnoty krwi. Tylko ona rozumie, że w świecie mężczyzn, w którym przyszło im żyć, liczą się  dwie waluty: pieniądze i seks. Brak ci jednej? Możesz zapłacić drugą, jeśli spodobasz się dostatecznie. To jest wliczone w usługę. Niepisane, ale jasne reguły.

Opłatę pobiera się z góry. I nie należy się buntować – przecież usługodawca też ryzykuje, i to wieloletnim więzieniem. Bohaterki filmu doskonale rozumieją, że pułapka jest doskonała; tkwią w niej razem, kobiety i mężczyźni jednocześnie, ludzie, ich prawa człowieka.

Tak, to mogłam być ja. To ja mogłam przeżyć realnie czas młodości w opisany wyżej sposób. Na szczęście miałam w Polsce prawo do własnego ciała i dostęp do edukacji seksualnej oraz wszelkich fachowych zabiegów.

Ale dziś to możesz być ty, jeśli nowy projekt ustawy antyaborcyjnej wejdzie wżycie i odbierze ci prawo do wiedzy o twojej płci i do badań prenatalnych; gdy cofnie zabiegi medyczne związane z rodzeniem do kategorii dogmatu – „woli bożej", która przybiera nawet czasem paranaukowe maski, by podtrzymać karnawał głupoty i zabobonu. Tak, to możesz być ty...

Maria Filipowicz

tekst: Maria Filipowicz
© Protest kobiet 2016, www.protestkobiet.pl

Muzyka (Girls on Fire - Siła kobiet)
Muzyka (Maria Sadowska - Pole walki)
Muzyka (El Banda - Wściekły szpaler)
Muzyka (Klaudia Lewandowska - Rewolucja parasolek)
Muzyka (Czarownica z Chwaliszewa)
Muzyka (Flow - Zgiełk)
Muzyka (Ania Sool - Aborcja)
Muzyka (Maria Sadowska - Dzień kobiet)
Film (Fanpage.it - "Slap her")
Film (Super Bowl 2015: Domestic Violence PSA)
Film (kampania społeczna Women Not Objects)
Film (Thames Valley Police - Tea and Consent)
Zdjęcia (fot. Jakub Wronko, mod. Justyna Napiórkowska - Cisza, czyli przemilczana historia)