Rząd bawi się nami jak lalkami

Rząd bawi się nami jak lalkami

Manifestacja "Rząd bawi się nami jak lalkami" została zorganizowana przez Protest kobiet 6 listopada 2016 r. pod Pałacem Prezydenckim w Warszawie. Spontaniczna manifestacja w solidarności z rodzinami dzieci niepełnosprawnych oraz w sprzeciwie wobec zapisom ustawy "Za życiem" wprowadzającym do polskiego prawa pojęcie "dziecka w fazie prenatalnej" trwała od godz. 12 do 17.30.

Wydarzenie miało charakter rotacyjny, a jego frekwencja to ok. 800 osób. Podczas pikiety można było podpisywać petycję Ogólnopolskiego Strajku Kobiet (zebrano podczas niej kilkaset podpisów), podzielić się spostrzeżeniami czy uczestniczyć w hyde parku. Protest kobiet - poza przemówieniami - rozdawał pod Pałacem Prezydenckim swoje ulotki edukacyjne, poświęcone etapom ciąży, metodzie leczenia niepłodności in vitro oraz mitom na temat seksu.

Uczestnicy zostawiali pod figurami lwów przed Pałacem Prezydenckim makabryczne pamiątki - uszkodzone, zniekształcone lalki i przytulanki z ceną 4000 zł, co miało być krytycznym symbolem wobec propozycji rządu jednorazowego wsparcia dla matek, które zdecydują się urodzić dziecko z poważnymi wadami letalnymi. Przyjęta w trybie ekspresowym ustawa rządowa "Za życiem" zakłada przy tym, że jednorazowa zapomoga należy się tylko w przypadku urodzenia dziecka żywego oraz po spełnieniu serii wymogów, jak pozostawanie matki pod stałą opieką lekarską od 10 tygodnia ciąży i zgłoszeniu potrzeby wsparcia finansowego w ciągu roku od urodzenia dziecka (co wyklucza wsparcie dla samotnych matek, które w efekcie trudnej ciąży zachorują i nie będą w stanie zwrócić się o taką pomoc). Rząd przyjmując ustawę odrzucił wszystkie poprawki opozycji, w tym tę proponującą udzielenie stałego, comiesięcznego wsparcia finansowego (na wzór programu Rodzina 500+), dla rodziców dzieci niepełnosprawnych.

Manifestacja, ochraniana była przez policję i funkcjonariuszy BOR, została oceniona przez stróżów prawa jako wzorcowa. Jej przebieg zrelacjonowały głównie media prawicowe, które krytycznie oceniły kolejny protest kobiet w obronie ich praw (wśród relacji pojawiło się nowe szowinistyczne określenie "wąsko pojmowane kobiety"). Wśród stacji telewizyjnych, które nagrywały swoje materiały były m.in. Polsat News, TVN24 czy Telewizja Republika. Polsat News przeprowadził z wydarzenia wejście na żywo, w którym obszernie poinformował o celach i założeniach protestu. "Rząd bawi się nami jak lalkami" odbiło się szerokim echem w mediach społecznościowych, zarówno przed akcją, jak i po niej. Uczestnicy manifestacji sami na nią zapraszali oraz zdawali swoje zdjęciowe relacje. 

Na demonstrację przyszło wielu gości - osób publicznych, którzy postanowili wesprzeć inicjatywę społeczną Protest kobiet. Ale najważniejszym wydarzeniem była obecność światowej klasy fotografa Chrisa Niedenthala, który wykonał podczas niej zdjęcia. Niedenthal - to najsłynniejszy fotograf "Solidarności", artysta był pierwszym fotoreporterem, który został wpuszczony do Stoczni Gdańskiej w 1980 roku, później fotografował przebieg stanu wojennego. A po przełomie 1989 roku realizował wiele bardzo znanych cykli fotograficznych, w tym "Tabu" poświęconym niepełnosprawności umysłowej. Protest kobiet uzyskał od p. Chrisa Niedenthala zgodę na przedruk zdjęć na łamach swojej strony internetowej.

Dowiedz się więcej:

http://protestkobiet.pl/aktualnosci/385-zdjecia-chrisa-niedenthala-z-akcji-protestu-kobiet-rzad-bawi-sie-nami-jak-lalkami

http://protestkobiet.pl/aktualnosci/388-zapis-relacji-na-zywo-z-akcji-protestu-kobiet-rzad-bawi-sie-nami-jak-lalkami


 

Wiadomości archiwalne:

Rząd zaproponował i w błyskawicznym tempie uchwalił ustawę "Za życiem". Nie wnosi ona nic nowego do polskiego systemu prawnego oprócz pojęcia "dziecko w fazie prenatalnej" i jednorazowego wsparcia 4000 zł za urodzenie śmiertelnie zdeformowanego dziecka. Nie zapewnia innej, niż dotychczasowa, opieki nad kobietą w ciąży. Nie zapewnia środków na pielęgnowanie i wychowanie dziecka z silną niepełnosprawnością.

Warunkiem otrzymania 4000 zł jest urodzenie dziecka żywego. Kobieta, która mimo medycznych przeciwwskazań "połasi się" na te pieniądze, a płód lub dziecko nie przeżyją do porodu lub samego porodu - nie dostanie ani złotówki.

Ta ustawa to policzek dla ludzi, którzy już teraz opiekują się dziećmi i dorosłymi niepełnosprawnymi. To jest najwyższy wyraz pogardy dla społeczeństwa. Nie zgadzamy się na to!

W niedzielę, 6 listopada 2016 r., przynosimy pod Pałac Prezydencki lalki, misie, zajączki, kotki, wszelkie przytulanki - bardzo zdeformowane, najlepiej bez głów, bo my przecież nie myślimy, jesteśmy sterowane! To, co jest najważniejsze w tym symbolu to metka z ceną 4000 PLN i kodem paskowym. Może zostać zrobiona i narysowana ręcznie i przyszyta.

Lalka to symbol dzieciństwa, lalkami uczymy się szacunku dla ludzi. Lalka to odwzorowanie człowieka. Przynosimy je od godz. 12.00 (w samo południe) pod Pałac Prezydencki, punkt kulminacyjny nastąpi o godz. 17.00. Przynieśmy też świece, lampki, bo o tej porze jest już ciemno, nawet w świetle latarni.

To nie jest akcja regionalna. Lalki możemy zostawiać wszędzie, w dużym mieście, w małym miasteczku, na wsi, anonimowo. Jak kogoś stać, może wysłać paczkę z lalką pocztą np. do p. premier Beaty Szydło. Zalejmy Polskę lalkami! Niech nie liczą nas na demonstracjach, niech zobaczą naszą siłę!

Dziewczyny, kobiety, pokażmy solidarność, prawdziwą solidarność. Zaufajmy sobie. Żadna z nas nie życzy drugiej źle, do niczego nie zmusza. Ale bez solidarności zabiorą nam wszystko. Myślą, że mogą sobie pozwolić na każdą podłość, ale nie doceniają nas.

To nie jest akcja regionalna. Możesz się do niej przyłączyć wszędzie.

Wydarzenie na Facebooku: https://www.facebook.com/events/1419681128330892/