Pytania do rządu (nr 19) - Protest kobiet ogłosił przed Pałacem Prezydenckim i złożył w KPRM swój list

Publikujemy list Protestu kobiet do rządu zawierający pytanie nr 19. List został ogłoszony 8 lipca 2017 r. o godz. 12 wyjątkowo pod Pałacem Prezydenckim, a 10 lipca złożony w Kancelarii Premiera Rady Ministrów.

Warszawa, dnia 8 lipca 2017 roku

W. Pani
Beata Szydło
Prezes Rady Ministrów
Kancelaria Prezesa Rady Ministrów
Al. Ujazdowskie 1/3,
00-583 Warszawa

Szanowna Pani,

w związku z ostatnimi wydarzeniami w Polsce, Protest kobiet zwraca się do Pani z kolejnym zagadnieniem, które uważamy za szczególnie dla nas ważne. Nasz list i zawarte w nim pytanie do rządu nr 19 dotyczy zauważalnego wzrostu poziomu agresji i nienawiści w społeczeństwie. To z kolei przekłada się na coraz powszechniejsze poczucie zagrożenia obywateli oraz przebywających w naszym kraju gości innych narodowości.

Do jednego z elementów, które w naszej ocenie przyczyniają się do eskalacji przemocy – już nie tylko werbalnej, ale także fizycznej – w życiu publicznym odniosłyśmy się w liście reagującym na odpowiedź rządu na pierwsze 15 pytań Protestu kobiet. Chodzi o niegodne i antagonizujące wypowiedzi Pani urzędników w mediach państwowych, a więc nasza reakcja dotyczy zakresu, za który ponosi Pani całkowitą odpowiedzialność. Jeśli dołożyć do tego Pani osobiste, często wpisujące się w ten duch, wypowiedzi z trybuny sejmowej w zasadzie apelujemy po prostu o opamiętanie, o szanowanie odrębności poglądów politycznych, o szanowanie godności innego człowieka i o złagodzenie języka argumentacji – to są elementy służące dialogowi oraz sprzyjające przyzwoitej debacie publicznej.

Eskalacja przemocy w Polsce jest faktem. Dotyka ona nas, kobiety, naszych rodziców, naszych mężów, rodzeństwo, dzieci, przyjaciół, znajomych, sąsiadów. Przemoc jest obecna w przestrzeni publicznej – na ulicach, w środkach transportu publicznego, w kawiarniach i klubach, na stadionach, na billboardach, w prasie, radio i telewizji – po prostu wszędzie. Dlatego podgrzewanie atmosfery konfrontacji różnych grup społecznych przez najwyższe władze państwowe, pracowników mediów państwowych oraz przez parlamentarzystów (wszystkich opcji politycznych zresztą) uważamy za skrajną nieodpowiedzialność i działanie na szkodę państwa.

Niestety zauważamy, że mimo napiętej sytuacji – służby mające za zadanie pilnowanie przestrzegania prawa wywiązują się z tego zadania wybiórczo, a nierzadko same tego prawa nie wykonują w sposób należyty. Nie możemy się przy tym oprzeć wrażeniu, że nie jest to zwykła nieudolność tych służb, a działanie celowe, będące wykonywaniem rozkazów odgórnych, określających politykę państwa wobec wybranych grup obywateli.

Pierwszy przykład z brzegu dość wyraźnie potwierdza to nasze wrażenie. Kilka dni temu, 2 lipca,  w Sopocie policja przez ponad dwie godziny nie była w stanie przerwać agresywnej pikiety Fundacji Pro – Prawo do życia, która w sposób wulgarny i celowy zakłócała piknik rodzinny z udziałem małych dzieci. Dlaczego ta pikieta została zorganizowana? Bo to był Piknik Tęczowych Rodzin, w ramach Festiwalu Tęczowych Rodzin, zainicjowanego osiem lat temu przez Kampanię Przeciw Homofobii oraz Fundację Trans-Fuzja. Uczestnicy pikiety Fundacji Pro mieli ze sobą obraźliwe transparenty, wznosili dyskryminacyjne okrzyki, zagłuszali piknik głośną heavymetalową muzyką pełną przekleństw i wulgaryzmów. Dlaczego policja przez ponad dwie godziny pozwalała im na obrażanie i zastraszanie uczestników pikniku? Czyż w prawie, w tym w Konstytucji RP, nie jest zapisany zakaz, a wręcz nielegalność zgromadzeń propagujących nienawiść i dyskryminację, mających na celu zastraszanie ludzi?

Z drugiej strony ta sama policja potrafiła 10 czerwca 2017 r. w Warszawie przez dwie godziny przetrzymywać za ciasnym kordonem ponad 100 osób pod pretekstem legitymowania czy prowadzenia innych czynności. Abstrahując od kwestii słuszności czy jej braku metody protestowania poprzez nieposłuszeństwo obywatelskie, bo nie tym się w naszym liście zajmujemy, odseparowani przez policję w czerwcu demonstranci nie byli wulgarni ani agresywni. Obrazuje to m.in. niezależny raport z obserwacji zgromadzeń przeprowadzony przez Amnesty International1. Policja twierdziła, że te osoby nie są zatrzymane jednak nie pozwoliła im się oddalić. Zatem co to było? Według nas pozaprawne, czasowe pozbawione wolności.

W pierwszym opisywanym przez nas przypadku policja rażąco nie dopełniła swoich obowiązków, w drugim – równie rażąco przekroczyła swoje uprawnienia. Taka postawa wykonującej rozkazy policji stała się prawidłowością.

Jednym z najbardziej jaskrawych przykładów niedopełnienia obowiązków przez policję i faworyzowania przez nią wybranej grupy obywateli jest Marsz Niepodległości z 11 listopada 2016 roku. Demonstranci nieśli i krzyczeli hasła homofobiczne, ksenofobiczne, żądające śmierci „wrogów ojczyzny”, używali zakazanych na zgromadzeniach środków pirotechnicznych, palili flagę obcego kraju, obrzucali kontrmanifestantów butelkami po alkoholu i zapalonymi racami – bez jakiejkolwiek reakcji funkcjonariuszy podległych MSWiA2.

Drugim z jaskrawych przykładów jest marsz ONR, który przeszedł przez centrum Warszawy 29 kwietnia tego roku. Obóz Narodowo-Radykalny to organizacja, wobec której są złożone wnioski o jej delegalizację z powodu działalności wprost nawiązującej do idei faszystowskiej. Szerzenie i manifestowanie faszyzmu, czy innych idei totalitarnych, jest w naszym kraju nielegalne. ONR w Polsce międzywojennej został zdelegalizowany, z tych właśnie powodów. Brak reakcji ze strony państwa na działalność tej organizacji i przyzwolenie samorządu terytorialnego na jej przemarsz, wywołał czynną reakcję grupy obywateli, która starała się zablokować trasę marszu członków i sympatyków ONR jawnie manifestujących poglądy zakazane prawnie. Policja natomiast – zamiast zabiegać o rozwiązanie zgromadzenia publicznego ONR – stanęła po stronie osób manifestujących idee skrajnie nacjonalistyczne, znosząc i spisując protestujących.  

10 kwietnia tego roku na legalną pikietę napadli i poturbowali jej przewodniczącego zwolennicy partii Prawo i Sprawiedliwość. Mimo licznie sprowadzonych na Krakowskie Przedmieście  w Warszawie policjantów, akurat w tym momencie żadnego nie było w pobliżu tej akurat pikiety. Zniknęli. Gdy się pojawili nie wylegitymowali napastników, nie spisali personaliów.

Być może nie słyszała Pani o tych incydentach, ale zapewne dotarły do Pani informacje o wydarzeniu w Radomiu, gdzie 24 czerwca tego roku kilku członków Młodzieży Wszechpolskiej pobiło członka Komitetu Obrony Demokracji. Najpierw ok. 20-30 osób wkroczyło pod scenę demonstracji KOD, w której brali udział m.in. uczestnicy wydarzeń radomskich z 1976 roku, ale także i dzieci. Wszechpolacy pokrzyczeli obraźliwe hasła i zaczęli oddalać się grupą z miejsca demonstracji. Jednak jeden z nich został i postanowił ukraść flagę, ktoś z KOD chciał ją odzyskać, a na odsiecz koledze wróciło biegiem kilku nacjonalistów. Pobili człowieka. Napastnicy przewrócili człowieka (podkreślamy, że chodzi o człowieka, a nie o wroga politycznego) na ziemię, bili i kopali bezbronnego. Policji nie było. Rok wcześniej była, w tym roku nie.

Tych kilka przykładów (a można je mnożyć) pokazuje, że nasze wrażenie pewnej prawidłowości ma swoje uzasadnienie. Z jednej strony bagatelizowanie łamania prawa przez środowiska popierające partię rządzącą, środowiska nacjonalistyczne, z drugiej – stosowanie środków represji wobec osób, które się im sprzeciwiają oraz wobec osób, które demonstrują swoją opozycyjność wobec partii rządzącej. Skoro jest prawidłowość to oznacza, że takie są wytyczne związane z polityką państwa.

O polityce państwa, przyzwalającej na szerzenie radykalizmu, nacjonalizmu, szowinizmu, rasizmu świadczy także wycofanie podręcznika dla policjantów pod tytułem „Przestępstwa z nienawiści”, podręcznika opracowanego we współpracy z OBWE, z którego od 2010 roku stróże prawa uczyli się jak rozpoznawać tego rodzaju przestępstwa i jak pomagać ich ofiarom. Co było przyczyną wycofania podręcznika? Odpowiadamy: wniosek przedstawiciela organizacji nacjonalistycznej o usunięcie z niego falangi jako jednego z symboli propagujących nienawiść3.

Te prawidłowości, te usprawiedliwiane przez rząd (a także przez wysoko postawionych przedstawicieli partii Prawo i Sprawiedliwość) decyzje i działania ministrów z MSWiA, to swoiste przyzwalanie na agresję, w tym podsycanie animozji politycznych czy religijnych między ludźmi, wprost skutkuje poczuciem bezkarności różnego rodzaju „ideowych” chuliganów, a co za tym idzie poczuciem zagrożenia w przestrzeni publicznej dla zwykłych ludzi.

Prowadzenie w mediach państwowych oraz tych związanych z partią rządzącą propagandy strachu, zagrożenia, wrogości wobec osób o odmiennych poglądach politycznych, o odmiennym światopoglądzie, wobec cudzoziemców, uchodźców, ludzi o odmiennej orientacji seksualnej, kobiet walczących o swoje prawa człowieka, walczących przeciwko przemocy, propagandy opartej na kłamstwach i manipulacjach faktami (stosowanej przez polityków, a nawet Komendanta Głównego Policji czy w końcu Prezydenta Polski), wzmaga poczucie zagrożenia w coraz szerszych kręgach społeczeństwa. To zagrożenie jest realne, bo coraz częściej zdarzają się przypadki agresywnych zachowań w życiu codziennym. Np. oplucie cudzoziemki, wyzywanie i obrażanie wycieczki muzułmańskich licealistów z Niemiec, którzy przyjechali do Polski uczyć się o Holokauście, oblanie piwem znanej opozycjonistki (nie tylko teraz opozycjonistki, także w czasach PRL), próba nie wpuszczenia dziecka o innym kolorze skóry do kościoła, pogróżki wysyłane do przedstawicieli innych niż katolicka religii, wyzywanie „na solo” w kawiarni z powodu różnic politycznych, zaczepki ludzi o ciemniejszej karnacji skóry mimo, że są Polakami z dziada pradziada, pobicie w tramwaju profesora Uniwersytetu Warszawskiego za to, że rozmawiał po niemiecku kolegą z Uniwersytetu w Jenie, wielokrotnie powtarzające się plucie, wyzwiska czy przepychanki stosowane wobec kobiet walczących o prawa reprodukcyjne, itd.

Nie możemy przemilczeć tego, że podgrzewanie atmosfery konfrontacji politycznej, działa w obie strony. Na tym tle odnotowałyśmy także incydenty podobnej rangi wywołane przez środowiska opozycyjne do rządu. Było to zaatakowanie pracowników TVP w trakcie grudniowych protestów po demonstracjach w obronie wolnych mediów (tj. po 16 grudnia 2016 r.), który wywołał m.in. poważny kryzys sejmowy. Wówczas zgromadzeni pod Sejmem ludzie praktycznie uniemożliwili dziennikarzowi TVP przeprowadzenie relacji na żywo. Przeszkadzano mu w wykonywaniu pracy, ubliżano i trąbiono wuwuzelami wprost do ucha, świecono także latarkami z telefonów prosto w obiektyw kamery, co utrudniało pracę także jej operatorowi. Bez względu na oceny poszczególnych mediów, stosowanie przemocy wobec jakichkolwiek dziennikarzy uważamy za niedopuszczalne. Z dostępnych nam zapisów wynika, że policji nie było w pobliżu i nie podjęła ona interwencji w obronie obu pracowników Telewizji Polskiej.

Z kolei po opisanym wyżej incydencie w Radomiu, również w tym mieście doszło do napadu na młodego działacza PiS, który trafił do szpitala, gdzie przeprowadzono obdukcję i założono mu szwy. Sprawcy (lub sprawców) nie zatrzymano. Czy to pani Mazurek również usprawiedliwi naturalnymi emocjami? My nie usprawiedliwiamy.

Zawiadomienia o takich napaściach są rozpatrywane przez policję miesiącami, a postępowania często umarzane. Zawiadomienia o przestępstwach z nienawiści popełnianych w mediach wobec np. Ukraińców także są umarzane przez prokuraturę. Jednocześnie bardzo sprawnie prowadzone są dochodzenia policyjne wobec osób zidentyfikowanych jako opozycjoniści. Nie tylko stawiane są im zarzuty w związku z którymi są wzywane na przesłuchania, a to w roli świadka, a to podejrzanego. Są także nachodzone przez policjantów w domach w bardzo wczesnych godzinach porannych, w piątek wieczorem otrzymują wezwanie do stawiennictwa na posterunku w sobotę rano. Policja posuwa się do tego, że informuje sąsiadów o wezwaniu na komendę danej osoby. Kobietom sugeruje się możliwość odebrania praw rodzicielskich4. To w naszej ocenie, w połączeniu z tolerowaniem przez władze państwowe chuligaństwa nacjonalistów i pseudokibiców, jednoznacznie wskazuje na stosowanie polityki zastraszania i działania na rzecz zmniejszania poziomu zaufania społecznego do policji.

Kobiety i tak mają już ograniczone zaufanie do policji. Te kobiety, które są ofiarami przemocy domowej i gwałtów, bardzo często nie zgłaszają policji dokonywanych na nich przestępstw, ponieważ nie chcą przechodzić upokarzającego traktowania, przerzucania na nie winy za to, że zostały pobite czy zgwałcone, lekceważenia i pogardy. Pytałyśmy Panią o to, jak długo będzie trwać ta sytuacja. Nie uzyskałyśmy na to pytanie odpowiedzi, w zamian dostając mnóstwo informacji czego to państwo polskie nie robi, żeby pomóc maltretowanym kobietom. Odniesiemy się do tego w stosownej odpowiedzi. Teraz zwracamy uwagę na to, że do dotychczasowych traum dochodzą szykany związane z ich protestami przeciwko przemocy, przeciwko ograniczaniu ich praw i przeciwko łamaniu ich praw.

Właśnie dlatego musimy zapytać wprost:

19. Jaki cel ma osiągnąć polityka strachu oraz obniżania zaufania społecznego do policji prowadzona przez Pani rząd, a zwłaszcza ministra odpowiedzialnego za MSWiA, w kontekście zapewnienia bezpieczeństwa publicznego wszystkich obywateli i jak długo zamierzacie Państwo ją prowadzić?

Wspominając w pytaniu p. Mariusza Błaszczaka – ministra spraw wewnętrznych i administracji – chcemy się podzielić naszym szczerym zdziwieniem. Doprawdy nie rozumiemy jak to jest możliwe, że TVP Info emituje program w którym szkalowane jest dobre imię policjantów, dezawuowana ich praca, NSZZ Policjantów składa skargę do Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, a ani minister Błaszczak, ani wiceminister Zieliński w żaden sposób się do tego nie odnoszą, nie stają w obronie swoich podwładnych. Proszę nam to wytłumaczyć.

Kwestia wizerunku medialnego policji kreowanego przez MSWiA jest zdaje się głębszym problemem skoro związkowcy wprost zwracają na nią uwagę tymi słowy: „Prezydium Zarządu Wojewódzkiego kieruje gorącą prośbę zarówno do Pana Ministra, podległych mu pracowników jak i wszystkich mediów: nie kreujcie Państwo rzeczywistości, tylko obiektywnie ją przedstawiajcie”.

Ale nie jest to jedyna sprawa na jaką policjanci zwracają uwagę. Jest nią także pobłażliwość polityków wobec grup pseudokibiców. Przy tej okazji chcemy zaakcentować, że znaczącą rolę wśród pseudokibiców pełnią organizacje skrajnie nacjonalistyczne, jak Obóz Narodowo-Radykalny czy Narodowe Odrodzenie Polski. Przy tej okazji przypominamy o kuriozalnym incydencie na stadionie Ruchu Chorzów 2 czerwca 2017 r., gdy policjanci zabezpieczający mecz byli przebrani za fotoreporterów i w kamizelkach z napisem „foto” podjęli interwencję wobec pseudokibiców na płycie tego stadionu. To może w przyszłości narażać bezpieczeństwo wszystkich dziennikarzy, nie tylko sportowych. Kto wydał tak krótkowzroczny rozkaz? Kolejną sprawą są dążenia rządu do zwiększenia liczby związków zawodowych policjantów. Nas też to dziwi, bo ostatnim czasem, w którym związki zawodowe były organizowane przez rząd był chyba okres PRL.

I wreszcie ostatnia sprawa, na którą bardzo wyraźnie chcemy zwrócić uwagę, a która jest bezprecedensowa w państwie prawa. Jest to NIEWYKONANIE WYROKU SĄDU PRZEZ POLICJĘ, policję działającą pod kierownictwem MSWiA, a więc pod kierownictwem ministra Błaszczaka. To nie jest błahostka. 10 czerwca 2017 roku, wbrew wyrokowi Sądu Okręgowego w Warszawie5, który zatwierdził zgodność zgromadzenia (tzw. kontrmanifestacji) z ustawą o zgromadzeniach publicznych i uchylił zakaz wojewody jako niezgodny z tą ustawą, policja nie dopuściła do przeprowadzenia legalnej pikiety w zgłoszonym przez organizatora miejscu6. To spowodowało oburzenie obywateli, którzy na tę pikietę przyszli. Poszli w związku z tym na pl. Zamkowy, gdzie podjęli próbę blokady ulicy, i gdzie krzyczeli „Mamy prawo protestować”. To był skutek bezpośredni. Pośrednio oznacza to jednak znacznie więcej. Niestosowanie się policji do wyroków sądu oznacza początek państwa bezprawia.

Na koniec pozwolimy sobie przypomnieć parę wyjątków z obowiązujących wciąż ustaw.

Fragment roty, według której każdy policjant składa ślubowanie: „Ja, obywatel Rzeczypospolitej Polskiej, świadom podejmowanych obowiązków policjanta, ślubuję: służyć wiernie Narodowi, chronić ustanowiony Konstytucją Rzeczypospolitej Polskiej porządek prawny, strzec bezpieczeństwa Państwa i jego obywateli, nawet z narażeniem życia”. Rota ta powołuje się na najwyższe prawo obowiązujące w naszym kraju oraz wyznacza jasno i wyraźnie rolę policjanta, jako stróża porządku i bezpieczeństwa obywateli zgodnie z Konstytucją RP. Dlatego też rozkazy i wytyczne, które wprost nakłaniają do łamania przez każdego z policjantów złożonego ślubowania, prowadzą do demoralizacji tej formacji.

Zwracamy uwagę na art. 58 mówiący o obowiązkach policjanta ustawy o policji, a zwłaszcza na jego ustęp drugi.

1. Policjant jest obowiązany dochować obowiązków wynikających z roty złożonego ślubowania.
2. Policjant obowiązany jest odmówić wykonania rozkazu lub polecenia przełożonego, a także polecenia prokuratora, organu administracji państwowej lub samorządu terytorialnego, jeśli wykonanie rozkazu lub polecenia łączyłoby się z popełnieniem przestępstwa.
3. O odmowie wykonania rozkazu lub polecenia, o których mowa w ust. 2, policjant powinien zameldować Komendantowi Głównemu Policji z pominięciem drogi służbowej.

Na koniec przypominamy. Kodeks karny stanowi w artykule 231 § 1, że „funkcjonariusz publiczny, który, przekraczając swoje uprawnienia lub nie dopełniając obowiązków, działa na szkodę interesu publicznego lub prywatnego, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3”. Ten artykuł dotyczy wszystkich, nie tylko policjantów, ale także członków rządu.

Szanowna Pani,

liczymy na to, że ten list Kancelaria Prezesa Rady Ministrów potraktuje poważnie i przedstawi jego treść do osobistego zapoznania się z nią przez Panią. Gdybyśmy chciały korespondować z pełnomocnikiem, to do niego adresowałybyśmy nasze pytania.

Z poważaniem

Protest kobiet

 

 

 

 

e-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.
strona: www.protestkobiet.pl
adres korespondencyjny (do wiadomości KPRM)


Przypisy:

1 Chodzi o raport Amnesty International dotyczący monitorowania sposobu realizacji wolności zgromadzeń, w szczególności w kontekście zmian w ustawie Prawo o zgromadzeniach, jak  również  sposobu zabezpieczania zgromadzeń przez policję. Pełna treść raportu dotycząca zgromadzeń z 10 czerwca 2017 r. dostępna jest na stronie: https://amnesty.org.pl/wp-content/uploads/2017/06/RAPORT-AI-z-obserwacji-zgromadzen-10-czerwca-2017.pdf

2 Informacje te podajemy m.in. za filmami i opisami uczestników wspomnianej kontrmanifestacji, czy materiałami dostępnymi w mediach. Jedno ze źródeł: https://konstytucjarp.org/11-listopada-pokoj-wg-faszystow/

3 Informacje podajemy za doniesieniami medialnymi. Jedno ze źródeł to: Choćby  http://www.tvn24.pl/wiadomosci-z-kraju,3/policjanci-bez-naukowego-wsparcia-ministerstwo-wycofalo-podrecznik,652240.html

4 Informacje podajemy na podstawie relacji uczestniczek kobiecych protestów oraz materiałów dostępnych w mediach. Jedno ze źródeł to: http://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/kraj/1709328,1,rozpoczely-sie-represje-wobec-organizatorek-czarnego-protestu-szykany-odmowy-urlopu-i-zwolnienia.read

5 Informację tę podajemy na podstawie zdjęcia/skanu pisma sądowego z wyrokiem, które zostało upublicznione 10 czerwca 2017 r. - było więc także dostępne policji.

6 Informację tę podajemy m.in. na podstawie transmisji wideo oraz nagrań wideo zrealizowanych przez kilka osób (uczestników bądź obserwatorów) dostępnych w Internecie dla każdego. O sprawie wspomina także niezależny raport Amnesty International dotyczący monitorowania sposobu realizacji wolności zgromadzeń z 10 czerwca 2017 r. dostępny na stronie: https://amnesty.org.pl/wp-content/uploads/2017/06/RAPORT-AI-z-obserwacji-zgromadzen-10-czerwca-2017.pdf