Protest kobiet odpowiada Kancelarii Prezesa Rady Ministrów (Pytanie nr 17)

Protest kobiet w ramach swojej akcji "Pytania do rządu" złożył 8 maja 2017 r. w KPRM swój list zawierający 17. pytanie. Dotyczyło ono stanowiska p. Beaty Szydło w sprawie referendum szkolnego. 10 maja 2017 r. inicjatywa społeczna otrzymała do wiadomości pismo p. Beaty Kempy (minister - członek Rady Ministrów) skierowane do P. Anny Zalewskiej (minister edukacji narodowej) z prośbą o udzielenie oficjalnej odpowiedzi, jaka ma również zostać wysłana do wiadomości Prezesa Rady Ministrów. W reakcji na tę informację Protest kobiet wystosował odpowiedź do p. Kempy, w której zwraca uwagę na fakt, że na temat reformy edukacji zadawał pytanie dwa miesiące wcześniej (pozostało ono bez odpowiedzi, jak wszystkie pozostałe pytania). Natomiast aktualnie Protest kobiet pyta o konkretne stanowisko, wyrażone w wypowiedziach medialnych przez p. Beatę Szydło . Oczekujemy niniejszym odpowiedzi od adresatki naszego listu, a nie odpowiedzialnego za „reformę edukacji” ministra. Prezentujemy przebieg tej korespondencji.

"Pytania do rządu" są inicjatywą Protestu kobiet wzywającą władzę do rozpoczęcia publicznej debaty ze środowiskami kobiecymi o sprawach ich dotyczących i zaprzestania stosowania systemowej przemocy państwa.

"Pytania do rządu" zostały zainicjowane 8 marca 2017 r. jako jeden z elementów demonstracji "Blondynki wywołują polityków", zorganizowanej przeciwko przemocy wobec kobiet i systemowej przemocy państwa. Finałem demonstracji była akcja "Niebieska linia", w ramach której tysiące osób niosło półkilometrową niebieską wstęgę z ronda Dmowskiego na pl. Konstytucji.

Przebieg korespondencji Protestu kobiet z Kancelarią Prezesa Rady Ministrów:

1. Oryginalny list Protestu kobiet zawierający 17. pytanie do P. Beaty Szydło złożony 8 maja 2017 roku w KPRM (fragment):

Od:
Protest kobiet

Do:
W. P. Beata Szydło
Prezes Rady Ministrów
Kancelaria Prezesa Rady Ministrów
Al. Ujazdowskie 1/3
00-583 Warszawa

Warszawa, dnia 8 maja 2017 roku

Szanowna Pani,

kolejny raz – zgodnie z założonym przez Protest kobiet planem – zwracamy się z naszym pytaniem (siedemnastym już) dotyczącym działalności Pani rządu. Cały czas liczymy na możliwość dialogu, czyli na dotrzymanie obietnicy, jaką złożyła Pani podczas kampanii wyborczej o wsłuchiwaniu się w głos suwerena. Mamy pewne obawy, że z ulicy głos zwykłych ludzi słabo dociera na wysokie rządowe szczeble, dlatego też przyjmujemy alternatywną drogę i poprzez listy, a nie poprzez kolejne demonstracje, staramy się przypomnieć, że Polacy (przynajmniej niektórzy) słuchają tego, co się do nich mówi, potrafią to zrozumieć i chcą usłyszeć odpowiedzi na nurtujące ich pytania dotyczące planów i decyzji obecnej władzy.

Przypominamy, że decyzje rządu (każdego rządu) oddziałują nie tylko na nasze życie, ale także na życie naszych dzieci, a niektóre z takich decyzji (np. dotyczące edukacji) wpływają także na życie kolejnych pokoleń. Stąd wynika nasze kolejne pytanie związane z wprowadzaną w pośpiechu, bez niezbędnych konsultacji i należytego przygotowania reformą edukacji:

17. Dlaczego wprowadza Pani w błąd opinię publiczną wypowiadając się w sprawie odrzucenia referendum szkolnego, podczas gdy taką decyzję podejmuje Sejm, a nie rząd?

Nie rozumiemy dlaczego nie popiera Pani wniosku o referendum. Nie rozumiemy powodów braku chęci poznania opinii obywateli, na temat proponowanych zmian w oświacie, skoro obiecywała Pani słuchać głosu wyborców. Czy ponad 910 tysięcy podpisów pod wnioskiem o referendum nie jest warte uwagi i nie ma żadnego znaczenia? A może jest jeszcze gorzej i chce Pani wpłynąć swoimi wypowiedziami na decyzję Sejmu? Sejmu, który – jeśli odrzuci ów niemal milion podpisów – powtórzy błędy swoich poprzedników. A więc tych wszystkich posłów wyrzucających do kosza żądania milionów ludzi, dzięki którym zostali wybrani jako ich reprezentanci w parlamencie.

Jak do tej pory każda władza po 1989 roku lekceważyła głosy obywateli i ignorowała wnioski o referenda. Wśród tych najbardziej spektakularnych odrzuceń było np. zlekceważenie 1,3 mln podpisów pod wnioskiem o referendum w sprawie tzw. kompromisu aborcyjnego, czyli ustawy o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży, którą Sejm przyjął 7 stycznia 1993 roku. Z kolei w 2013 roku Sejm odrzucił wniosek o referendum w sprawie obowiązku szkolnego sześciolatków, mimo złożonych pod nim prawie miliona głosów. P. Jarosław Kaczyński skrytykował wtedy tę decyzję słowami: „Doszło do kolejnego wydarzenia, które pokazuje, że demokracja w naszym kraju jest traktowana w sposób bardzo szczególny. Konstytucyjnych mechanizmów demokracji, które są niewygodne dla władzy, po prostu się nie stosuje. Trudno sobie wyobrazić sprawę bardziej nadającą się do powszechnego głosowania niż kwestie związane z relacją rodzice-dzieci i prawem rodziców, żeby o swoich dzieciach decydować”. Jakże aktualne są dzisiaj te słowa…

Przypominamy te przypadki, bo od lat nas zasmuca fakt, że posłowie nie liczą się z obywatelami, którzy zagłosowali na nich podczas wyborów. Posłowie oraz ich koalicyjne czy samodzielne rządy za każdym razem „przypadkiem” zapominają, że mają rzetelnie i sumiennie wypełniać obowiązki wobec narodu (czyli mu służyć), a nie narzucać narodowi własnego zdania. Wyraźnie mówi o tym ślubowanie poselskie. Tymczasem każda dotychczasowa władza zamiast rzetelnego wypełniania swoich obowiązków wobec społeczeństwa ignoruje jego głos. Także ta, która swoje rządy nazywa „dobrą zmianą”. Jeśli więc Pani rząd chce tworzyć taką zmianę, to powinien ją tworzyć dobrze, a nie tylko ją tak nazywać. (fragment listu z 8 maja 2017 r.)

Całość listu Protestu kobiet z 17. pytaniem do rządu można przeczytać tutaj: http://www.protestkobiet.pl/aktualnosci/659-pytania-do-rzadu-nr-17-protest-kobiet-oglosil-przed-kprm-swoj-list

2. Odpowiedź z KPRM przysłana do Protestu kobiet 10 maja 2017 r.:

Od:
Kancelaria Prezesa Rady Ministrów
Minister - Członek Rady Ministrów
Beata Kempa

Do:
Pani Anna Zalewska
Minister Edukacji Narodowej

Warszawa, dnia 9 maja 2017 roku

SPRM.220.4.28.2017.JP

Szanowna Pani Minister,

w załączeniu przekazuję według kompetencji, skierowaną do Prezesa Rady Ministrów Pani Beaty Szydło, petycję w sprawie referendum szkolnego, złożoną przez grupę przedstawicielek Protestu kobiet w dniu 8 maja 2017 r. w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów.

Uprzejmie proszę o udzielenie odpowiedzi Zainteresowanym, z kopią do wiadomości Prezesa Rady Ministrów.

Łączę wyrazy szacunku

(Beata Kempa)

Do wiadomości:

Protest kobiet
Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

3. Odpowiedź Protestu kobiet na list p. Beaty Kempy, wysłana 10 maja 2017 r.:

Od:
Protest kobiet

Do:
W. Pani Beata Kempa
Minister – Członek Rady Ministrów
Kancelaria Prezesa Rady Ministrów
Al. Ujazdowskie 1/3
00-583 Warszawa

Warszawa, dnia 10 maja 2017 roku

Odpowiedź na pismo SPRM.220.4.28.2017.JP

Szanowna Pani,

dziękujemy za nadanie biegu naszemu listowi z dnia 8 maja 2017 r., zwracamy jednak uwagę, że był on skierowany do p. Beaty Szydło i dotyczył jej stanowiska w sprawie możliwości przeprowadzenia referendum w na temat reformy edukacji, a mniej samej reformy.

O reformę pytałyśmy w liście z 8 marca br., na który do tej pory nie uzyskałyśmy żadnej odpowiedzi. Było w nim zawartych jeszcze 14 pytań o inne, niezwykle ważne dla nas, kwestie. Najwyraźniej także Pani uznała, że sprawa referendum szkolnego jest szczególnie istotna.

Oczywiście wyjaśnienia p. Anny Zalewskiej są dla nas także bardzo ważne, jednak na zadane przez nas pytanie oczekujemy odpowiedzi od adresatki naszego listu.

Z poważaniem

Protest kobiet

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.
tymczasowy adres korespondencyjny, ze względu na ochronę danych osobowych wyłącznie do wiadomości KPRM: (---)


2. Odpowiedź z KPRM przysłana do Protestu kobiet 10 maja 2017 r.:

3. Odpowiedź Protestu kobiet na list p. Beaty Kempy, wysłana 10 maja 2017 r.: