Światła awaryjne. W obronie praw obywatelskich - przemówienie główne

Przemówienie główne demonstracji "Światła awaryjne. W obronie praw obywatelskich" zorganizowanej przez Protest kobiet 29 listopada 2016 r. w dniu, w którym projekt nowelizacji ustawy Prawo o zgromadzeniach miał swoje pierwsze i drugie czytanie w Sejmie. Demonstracja odbywała się w godz. 20.00-22.00. pod budynkiem Sejmu RP, niedaleko Biura przepustek.

Tekst przemówienia głównego:

Dzisiaj Sejm zajmie się nowelizacją ustawy o zgromadzeniach publicznych. Posłowie PiS zaproponowali zmiany, które dadzą pierwszeństwo w zorganizowaniu manifestacji władzom, Kościołowi oraz organizatorom imprez cyklicznych w przypadku konfliktu terminów. Jeśli zaproponowane zmiany wejdą w życie, to o tym, czy zgromadzenie się odbędzie nie będzie decydować – tak jak dotąd – kolejność zgłoszeń, ale fakt kto takie zgromadzenie zgłosi. Oznacza to, że my – obywatele RP – nie będziemy już mogli wyjść na ulice, zaprotestować lub okazać niezadowolenie z pomysłów i działań tego rządu.

Każde zgłoszone przez obywateli zgromadzenie publiczne będzie mogło być zablokowane przez zgłoszenie innego zgromadzenia w tym samym miejscu i czasie przez władze, Kościół, związki wyznaniowe lub organizatorów imprez cyklicznych. W ten sposób władza chce sobie zapewnić spokój. Pozorny spokój. Po co odpowiadać na niewygodne pytania mediów, wymyślać irracjonalne wyjaśnienia nt. demonstracji tysięcy Polaków, słuchać komentarzy publicystów polskich i zagranicznych? Po co uciekać się do żenujących wyliczeń na temat liczebności zgromadzeń lub wymyślania kolejnych epitetów na ich uczestników? Po co, jeśli zmianami ustawy o zgromadzeniach publicznych można sprawić, ze legalnych protestów już w Polsce nie będzie?

Rządząca partia chce nas, obywateli, pozbawić jedynego demokratycznego narzędzia wyrażania niezadowolenia z wprowadzanych w sposób urągający demokracji zmian, przygotowywanych z reguły bez konsultacji, na kolanie, bez realnej oceny kosztów społecznych i ekonomicznych. Szeregowy poseł Kaczyński i jego partia chcą nam, Polakom, odebrać kolejne prawo – prawo do legalnych zgromadzeń.

Partia Jarosława Kaczyńskiego od momentu przejęcia władzy łamie prawo. Najpierw był zamach na TK, brak publikacji wyroków Trybunału, ekspresowe przepychanie ustaw przez parlament i podpisywanie wszystkiego przez Prezydenta Andrzeja Dudę nocami. Potem nastąpił atak na niezawisłość prokuratury i sądów. Teraz nadszedł czas, gdy władza chce postawić w kącie niepokornych.

Trzeba przypomnieć, że obowiązujące prawo o zgromadzeniach publicznych, pozwoliło kobietom wskutek stutysięcznego protestu w całej Polsce powstrzymać PIS przed przyjęciem barbarzyńskiego projektu ustawy o całkowitym zakazie aborcji z zapisami o karaniu kobiet więzieniem. Gdybyśmy nie mieli tego prawa, prawdopodobnie ta okrutna ustawa zostałaby wprowadzona w życie.

PiS nie przestrzega prawa. Natomiast przy pomocy zmian w ustawie o zgromadzeniach chce nam kolejne prawa odebrać. Teraz posuwa się już jednak za daleko. Wcześniej chciał zmusić kobiety do zejścia do podziemia, teraz chce, aby wszyscy Polacy zeszli do podziemia. Wszyscy Ci, którzy nie zgadzają się z łamaniem prawa, pogardą, ignorancją, butą, językiem nienawiści i szkodliwymi działaniami władzy.

My nie zejdziemy do podziemia!
Nie pozwolimy sobie odebrać prawa do zgromadzeń!

Chciałabym zapytać posła Kaczyńskiego, w jaki sposób będzie udowadniał, że w Polsce panuje demokracja? Do tej pory jego partia twierdziła, że demokracja w Polsce nie jest zagrożona, bo Polacy mogą swobodnie demonstrować.

Czy na pewno chce zapełniać areszty i więzienia obywatelami, którzy będą chcieli w sposób pokojowy zademonstrować swoje niezadowolenie z psucia demokracji, gospodarki i wizerunku Polski? Czy poseł Kaczyński chce procesów osób zaangażowanych w protesty? Czy może chce doprowadzić do starć na ulicach?

Jeszcze rok temu nie uwierzyłabym, że zmiany będą aż tak daleko idące i złe. Wiedziałam, że władza w rękach PiS nie niesie ze sobą dobrych zmian. Natomiast nie przyszło mi do głowy, że Polacy będą się konfrontować ze wspomnieniami z PRL. Niestety pamiętam czasy, kiedy demonstracje i zgromadzenia były nielegalne. Kiedy na ulicach stały wozy policyjne i armatki wodne i że często były używane. Pamiętam opowieści koleżanek i kolegów, o tym jak po bramach i klatkach schodowych demonstranci chowali się lub uciekali przed milicją, która rozpędzała protestujących. Nie chciałabym powrotu tamtych czasów, tak jak większość Polaków.

Rok temu miałam jeszcze poczucie, że żyję w demokratycznym kraju, w którym mogę cieszyć się względną wolnością.

W tej chwili po kawałku próbuje się nam, Polakom, tę wolność odebrać. Polki, pomimo, że nie przyjęto ustawy antyaborcyjnej Ordo Iuris, zostały już praktycznie pozbawione możliwości dokonania legalnej aborcji zapisanej w ustawie z 1993 roku. I robi się wszystko, aby zmusić kobiety do rodzenia każdego ciężko upośledzonego płodu, który umrze w cierpieniach.

Zmiana w prawie o zgromadzeniach jest zamachem na naszą wolność i prawa obywatelskie oraz eliminacją kolejnego elementu demokracji z życia publicznego.

Nasze prawa - nasza sprawa.

Katarzyna Skalska, Protest kobiet,
29 listopada 2016 r.