Projekt "Stop aborcji" bez rekomendacji Komisji sprawiedliwości i praw człowieka. Czy zwykłe kobiety wygrają?

Komisja sprawiedliwości i praw człowieka jest za odrzuceniem projektu o całkowitym zakazie aborcji w Sejmie. Projekt wraca na posiedzenie plenarne, gdzie będzie ponownie głosowany. Tutaj Sejm może go odrzucić lub ponownie skierować go do komisji. Głosowanie w Sejmie zaplanowano na 6 października 2016 r. rano.

Zanim doszło do głosowania podczas posiedzenia komisji doszło do ogromnego zamieszania, organizacyjnego i prawnego. Po pierwsze, zgodnie z regulaminem posłowie powinni być poinformowani o posiedzeniu na trzy dni przed jego terminem, a jednak informację otrzymali dopiero w dniu posiedzenia. Zapewne nieprzypadkowo, jako termin posiedzenia wybrano 5 października, czyli czas, w jakim odbywała się debata w sprawie kobiet w Polsce w Parlamencie Europejskim. Debata odbywała się bez udziału przedstawicieli rządu, za to z udziałem przedstawicielek oddolnych ruchów społecznych, które wraz ze zwykłymi kobietami protestują na ulicach od 1 kwietnia 2016 r., czyli od daty ogłoszenia projektu ustawy całkowicie zakazującej aborcji (tzw. "Stop aborcji"), zainicjowanej przez Ordo Iuris.

Po drugie komisja zebrała się w zbyt małej sali, by móc spokojnie procedować. Najpierw wpuszczono do niej jedynie część przedstawicieli organizacji pozarządowych i ruchów społecznych, podczas gdy część osób z przepustkami do Sejmu pozostała w Biurze Przepustek. Później osoby wpuszczone na salę wyproszono, a ich przepustki anulowano. Anulowano także wcześniej wydane przepustki tym, którzy w pierwszej turze do sali posiedzeń komisji w ogóle nie zostali wpuszczeni.

Wreszcie postanowiono, by posiedzenie komisji odbyło się w większej sali (sala kolumnowa), jednak i tutaj nie wpuszczono zaproszonych gości. Posłowie (w tym najaktywniej walczące posłanki .Nowoczesnej) zgłaszali liczne protesty i domagali się wpuszczenia na salę przedstawicieli NGO'sów i ruchów społecznych. Ostatecznie udało się wynegocjować ich obecność.

Głosowanie nad propozycją odrzucenia ustawy całkowicie zakazującej aborcji (zgłoszoną przez p. Czarneckiego z partii rządzącej - Prawa i Sprawiedliwości) odbyło się, a komisja uznała, że jest za odrzuceniem projektu "Stop aborcji". Komentatorzy medialni decyzję tę okrzyknęli zwycięstwem zwykłych kobiet. Jednak to nie koniec batalii o zatrzymanie próby łamania praw człowieka kobiet.

Po zakończeniu posiedzenia komisji, Mariusz Dzierżawski, przedstawiciel wnioskodawcy projektu ustawy "Stop aborcji", czyli Ordo Iuris - powiedział dla mediów: "Przegrali ci, którzy nie odważyli się powstrzymać zabijania mordowanych dzieci". Twierdził także, że "2/3 Polaków popiera ten projekt" i dezawuował sens protestów polskich kobiet, które nieustannie trwają na ulicach od 1 kwietnia 2016 r.

Należy tutaj nadmienić, że najnowsze badania statystyczne stwierdzają, że większość Polaków jest za zachowaniem tzw. kompromisu aborcyjnego lub za liberalizacją obecnie obowiązującego prawa.

Później dla mediów wypowiedziała się była premier Ewa Kopacz z opozycyjnej obecnie Platformy Obywatelskiej. "Dzisiaj PiS schował swoje sumienie do kieszeni nie dlatego, że tu się toczyły potyczki, ale dlatego, że przestraszyli się tych kobiet, które wyszły na ulice. Dzisiaj dziękujemy wszystkim kobietom, które protestowały, które z taka determinacją broniły swojego prawa do wyboru i broniły prawa do wolności".

Protest kobiet, którego trzy przedstawicielki były obecne w Sejmie podczas posiedzenia komisji, na swoim profilu facebookowym, gdzie relacjonował całą sprawę na żywo, tak skomentował wydarzenia z komisji: "Mała bitwa wygrana, ale idziemy po więcej. Czy także Sejm odrzuci projekt całkowitego zakazu aborcji i w swych konsekwencjach wykluczającego badania i leczenie prenatalne? Dość upokarzania kobiet. Dość mówienia "niech uważa, komu daje". Zrównywanie milionów kobiet do poziomu żądzy i obiektów seksualnych, do nierozumnych istot, które są mniej warte niż zygota czy zarodek - jest podłe".

A opublikowane zdjęcie z częścią obecnych przedstawicielek organizacji pozarządowych i ruchów społecznych opisał słowami "To jest zwykłe zdjęcie. Ale to jest zdjęcie części grupy osób, które były dziś w Sejmie w imieniu milionów, które być w nim nie mogły. Nikt nie jest sam".

JAWI, Protest kobiet 5.10. 2016

Zdjęcie: Anna Dryjańska