Obserwujemy Kongres Kobiet

Kilka przedstawicielek Protestu kobiet było uczestniczkami VIII Kongresu Kobiet, który odbył się w dniach 13-14 maja 2016 r. na warszawskim Torwarze pod hasłem "Po jasnej stronie mocy. Równość, aktywność, demokracja". Oto fragment oświadczenia Kongresu Kobiet: "Dziś czas jakby się cofnął. Musimy troszczyć się nie tylko o równość i prawa kobiet, ale i o fundamenty samej demokracji, o jej podstawowe instytucje, o elementarne zasady wolności obywatelskiej".

Największe emocje na VIII Kongresie Kobiet wzbudziło wystąpienie pełnomocnika rządu ds. równego traktowania i społeczeństwa obywatelskiego Wojciecha Kaczmarczyka, który przekonywał, że system prawa w Polsce jest tak skonstruowany, że gwarantuje "pełną ochronę praw kobiet i umożliwia im wszechstronny rozwój".

Mówiąc o niewystarczającym udziale kobiet w spółkach skarbu państwa Kaczmarczyk zaznaczał, że "Jednak to zadanie chciałbym w szczególny sposób zadedykować Państwu właśnie: liderom, działaczom, wolontariuszom organizacji pozarządowych, których celem jest awans zawodowy kobiet" i dodał, że same szefowie mówią, "że szklane sufity są przede wszystkim w głowach samych kobiet". - Trzeba, by szefowe dużych korporacji pokazywały swoim koleżankom, że awans jest możliwy. Uczyły, je jak to zrobić i pomagały im w osiąganiu tych celów - podsumowywał twierdząc, że jest to konkluzja jednego ze spotkań z przedstawicielami organizacji kobiecych.

Wystąpienie pełnomocnika rządu ds. równego traktowania zostało na Kongresie wybuczane przez jego uczestniczki. A zdanie prezentowane przez Kaczmarczyka mocno skrytykowała m.in. Dorota Warakomska, prezes Kongresu Kobiet, nazywając twierdzenie o "szklanych sufitach, które są w głowach samych kobiet" bzdurą. - Tylko niezależność finansowa, ekonomiczna, czyni kobietę prawdziwie wolną. Kobieta, która może decydować o zakupach, o tym gdzie i jak mieszka, która może decydować o własnej przyszłości, jest naprawdę wolna. I takiej wolności my dla kobiet potrzebujemy - mówiła Warakomska dla Polskiej Agencji Prasowej.